Mam 18 lat i nie wiem, co chcę robić w życiu.

Jeśli trafiłeś tutaj po wyszukaniu frazy „Mam 18 lat i nie wiem, co chcę robić w życiu” to od razu mówię Ci, że ja tego nie zmienię.

Zatem jeżeli liczysz na zwięzły, fajny post, który wskaże Ci cel życiowy, to muszę Cię rozczarować. Chociaż jeśli ktoś naprawdę myśli, że jakaś obca laska w internecie mu powie jak ma żyć, to albo jest bardzo naiwny, albo głupi. Sami musicie znaleźć odpowiedź na pytanie „Kim jestem, czego chcę?”. Ale ja chcę wam w tym pomóc – albo przynajmniej spróbować trochę to poszukiwanie ułatwić.

Inspiracją do tego wpisu były osoby z mojego środowiska.

Często słyszę właśnie zdania w rodzaju „Mam 18 lat i nie wiem, co chcę robić w życiu”, „Nie wiem, jakie studia wybrać, a zaraz matura” albo „Źle wybrałem szkołę, co teraz”… No właśnie, co teraz?

Ja sama mam 18 lat, za pół roku egzamin dojrzałości i też nie do końca zdefiniowałam siebie, swoje plany. Udało mi się jednak wyrwać z pustki, w jakiej byłam jeszcze 10-12 miesięcy temu. Wtedy wydawało mi się, że nic nie ma sensu, że nic nie osiągnę i nie ma dla mnie dobrej drogi życiowej.

Nie chcę zatem robić z siebie wielkiego, doświadczonego autorytetu, bo wiem, że daleko mi do niego. Myślę jednak, że mogę trochę pomóc rówieśnikom właśnie dzięki temu, że sama jeszcze ten proces poszukiwań przechodzę.

Dlatego wszystkim wątpiącym dedykuję tą notkę.

Jest ona dla Ciebie, jeśli jesteś u progu dorosłości i czujesz się zagubiony. Jeśli masz jakieś pomysły na siebie, ale nadal się wahasz, brakuje Ci wsparcia, kogoś, kto powie „uda Ci się!”. Jeśli coś poszło nie po Twojej myśli i nie wiesz, co dalej robić, jak się z tego pozbierać. Nawet jeśli masz więcej niż te 18 lat, a znów powróciło do Ciebie to pytanie.

Jak wspomniałam, ja nie odpowiem za was. Ale mam kilka porad, które, być może, pomogą wam w odnajdywaniu siebie.

Co prawda często będę posługiwać się maturą i studiami dla zobrazowania ich treści – bo są to terminy mi najbliższe – ale wszystko możecie dopasowywać do swojej aktualnej sytuacji. Ja przykładem muszę się nieraz wesprzeć, a jakbym miała opisywać każdy możliwy przypadek zagubienia życiowego, to bym książkę wydała, a i tak pewnie tematu nie wyczerpała.

Rada 1: Nigdzie się nie spiesz.

Pośpiech jest złym doradcą, to wiadomo od wieków. Wiem, że ciężko jest zdystansować się chociaż trochę i pomyśleć na spokojnie. Zwłaszcza, jeśli dookoła pełno nacisków ze strony rodziny czy otoczenia. Niekoniecznie tych skierowanych bezpośrednio do was, w stylu „To co, zastanowiłeś się już?” albo „Co Ty, dalej nie wiesz, co chcesz robić po maturze?” Presja często nasila się, jeśli znajomi w kółko opowiadają o swoich ambitnych planach. Lub gdy nauczyciele dzień w dzień straszą zbliżającą się datą egzaminów.

Postaraj się nie dać wciągnąć w tę spiralę nagonki. Nie musisz mieć decyzji na już, a najlepiej na wczoraj. To nic złego, że wciąż się zastanawiasz, co robić dalej i analizujesz możliwe opcje. Przynajmniej są większe szanse, że dokonasz świadomego, przemyślanego wyboru.

Daj sobie tyle czasu, ile uznasz za słuszne. Nie postrzegaj tego jako bezczynnego siedzenia (ale też nie dopuść, żeby tak było, uczciwie!). Więcej czasu zmarnują ci, którzy wybiorą coś pochopnie albo na chybił-trafił, a potem będą zaczynać od zera.

Rada 2: Pomyśl o „gap year”.

Wbrew pozorom rada nie tylko dla maturzystów! W końcu termin „gap year” jest dość obszerny. Chodzi o przerwę pomiędzy etapami w życiu, trwającą niekoniecznie rok. Kojarzy się to z absolwentami liceum, którzy opóźniają sobie studia, ale tak naprawdę może to zrobić każdy, kto właśnie przechodzi zmiany w swoim życiu. A przecież zawsze wtedy pojawia się mnóstwo pytań „co dalej”.

Zatem jeśli naprawdę nie wiesz, jak pokierować swoim życiem, to zrób sobie pauzę. Krótszą lub dłuższą, w miarę swoich możliwości. Spójrz na wszystko bez emocji, chłodnym okiem. Spędź ten czas na bliższym poznaniu samego siebie.

Weźmy jednak tego naszego opisowego maturzystę. Zamiast iść na losowy kierunek studiów, zrób sobie ten gap year i poznaj trochę świat oraz Twoje możliwości w nim. Boisz się, że będzie to zmarnowany rok? To zależy od Ciebie, czy wykorzystasz go mądrze, czy zaprzepaścisz ten czas. Poza tym – nie martwisz się, że nieprzemyślana decyzja może Cię kosztować więcej niż te 12 miesięcy?

Co możesz robić w tym czasie?

Podróżować. Chyba najpopularniejsza możliwość na gap year. Nawet jeśli nie masz oszczędności na wyjazd, to zawsze zostają różne opcje „work and travel”, jak na przykład au pair. Zyskasz nie tylko wspomnienia na całe życie, ale też szerszy punkt widzenia – w końcu zobaczysz jak to robią gdzieś tam – i poznasz trochę świata. Kto wie, może odnajdziesz swoje miejsce na ziemi?

Pracować. Sporo osób ten czas wykorzystuje po prostu na pójście do pracy. Często jest to pierwsze zetknięcie z zarobkowaniem. Na pewno daje to inne spojrzenie na pewne sprawy, szczególnie na podejście do pieniądza. Jest też to jakieś doświadczenie zawodowe. Istnieje też szansa, że wykonywana praca spodoba Ci się na tyle, że zechcesz związać z nią przyszłość. Albo przynajmniej będziesz wiedział, czego na pewno NIE chcesz w życiu robić.

Podjąć kursy. To też ciekawy sposób na poznawanie rynku pracy czy poszerzanie swoich kwalifikacji. Kurs językowy może pomóc w dostaniu się na zagraniczną uczelnię, ułatwić wyjazd do danego kraju lub po prostu być dodatkowym atutem w CV. Kursy zawodowe – np. barista czy copywriter – to dobra opcja nie tylko dla samego certyfikatu. Można spróbować swoich sił w danej dziedzinie, odkryć nowe możliwości. Wybór jest naprawdę szeroki!

Nic nie robić. Po prostu. Wyłączyć się na jakiś czas. Ale tak twórczo wyłączyć, żeby z tego coś było. Pobyć samemu ze sobą, posłuchać swoich potrzeb. Dopasować do tego opcje i rozważyć „za i przeciw” każdej z nich. Czasem wystarczy tylko zatrzymać się i dopuścić swoje wnętrze do głosu.

Rada 3: Nie układaj życia dla innych.

O presji otoczenia już coś napomknęłam, ale teraz rozwinę. Być może wahasz się nad swoją przyszłością, bo chciałbyś robić w życiu coś, co niekoniecznie spotyka się z powszechną aprobatą. Każdy dookoła lepiej wie, co dla Ciebie dobre. W każdym razie, tak im się wydaje.

Najczęściej to rodzice wyrażają sprzeciw dla Twoich planów i pomysłów na siebie, chcą pokierować Twoim życiem po swojemu. Robią to, oczywiście, z troski, ale czasem przynosi to więcej szkody, aniżeli pożytku. Reszta rodziny, partner, przyjaciele także być negatywnie nastawieni, krytykować Twoje zamiary. Przez to masz wątpliwości, czy warto kroczyć swoją ścieżką, czy może lepiej zastosować się do tego, co mówią inni.

Jeśli czujesz się naprawdę mocno przekonany, to nie pozwól im tego zniszczyć. Chcesz pójść na inny kierunek studiów niż planowałeś dotychczas (lub ktoś Ci planował)? Zamiast uniwersytetu wolisz szkołę policealną albo jakieś studium? A może w ogóle nie chcesz kontynuować nauki, przynajmniej na razie – bo masz inny pomysł (albo brak pomysłu i potrzebujesz czasu)? Skoro ma to prowadzić do osiągnięcia Twojego życiowego celu i satysfakcji, to śmiało!

Rozumiem, że nieraz może być ciężko otwarcie sprzeciwić się oczekiwaniom bliskich. Sama przez to przeszłam. Ale warto zagryźć zęby, znieść kilka kłótni i cichych dni, żeby ostatecznie dążyć do osiągnięcia własnych celów. Jeśli komuś naprawdę zależy na Tobie i Twoim szczęściu, to prędzej czy później zaakceptuje Twój wybór, zacznie Cię wspierać w Twoich postanowieniach. A ci, którzy dalej będą Cię unikać lub potępiać, nigdy tak naprawdę nie chcieli dla Ciebie dobrze.

Boisz się, to oczywiste i zrozumiałe. Jednak to Twoje życie, to Ty masz je układać. Spełniając marzenia czy oczekiwania innych, nigdy nie będziesz żył w zgodzie ze sobą.

Rada 4: Zastanów się nad swoimi priorytetami.

Twoja niepewność może wynikać z braku porozumienia z samym sobą. Odpowiadając na pytanie „co chcę robić w życiu?” trzeba koniecznie ustalić, jakimi wartościami chcesz się kierować i co jest dla Ciebie istotne.

Nawet jeśli wydaje Ci się, że wszystko masz poukładane, to warto zweryfikować swoje poglądy na życie. Może się okazać, że gdzieś po drodze zmieniło Ci się postrzeganie świata, a Ty jeszcze tego po prostu nie odkryłeś. Tak, tak, jest to możliwe. Ja sama tak miałam. Dopiero jak zaczęłam się nad tym wszystkim głębiej zastanawiać, to zrozumiałam, że to, czym się kierowałam dotychczas straciło na aktualności.

Odpowiedz sobie na kilka podstawowych pytań, szczerze, sam przed sobą. Pamiętaj też, że nie ma dobrych i złych wyborów. Każdy jest Twój, więc jest jak najbardziej zasadny. Bez uczciwej analizy własnych potrzeb nie wypracujesz odpowiedniego planu na życie, który Cię usatysfakcjonuje.

Nawet teraz, z marszu:

• Wolisz dużo zarabiać czy spełniać się w jakiejś zawodowej misji?

• Planujesz założyć rodzinę czy najpierw skupić się na sobie?

• Marzysz o tym, by zwiedzać świat czy lepiej Ci siedzieć w miejscu?

• Dobrze Ci się żyje w Polsce czy raczej chcesz wyjechać na stałe za granicę?

• Liczą się dla Ciebie tytuły, dyplomy, wykształcenie czy fach w ręku?

• Chcesz najpierw poświęcić parę lat na edukację czy jak najszybciej zacząć pracować?

• Chętnie pracujesz w grupie czy jesteś indywidualistą?

• Widzisz się w pracy z ludźmi czy raczej nie?

• Jesteś lepszy w pracy fizycznej czy umysłowej?

To taki początek do głębszej analizy. Nie sugeruj się tutaj tym co „wypada” odpowiedzieć. To ma być Twój wybór, podyktowany szczerymi uczuciami i potrzebami. Gdy już nakreślisz sobie jakiś wstępny obraz, to po pierwsze: łatwiej będzie Ci zagłębić się w swoje wnętrze, wsłuchać się w swój głos, po drugie: zaczną wyłaniać się pierwsze możliwości. Spróbuj pogadać ze sobą, jak zaczniesz, to samo pójdzie. A dzięki temu możesz dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy na swój temat i zmienić spojrzenie na świat.

Rada 5: Nie przejmuj się.

Największy banał na mojej liście banałów. Ale, bądź co bądź, to pomaga.

Możesz myśleć, że to Twoja wina, że nie wiesz, co chcesz robić w życiu, bo do niczego się nie nadajesz. Albo zastanawiać się, w czym jesteś gorszy od innych, którzy już pomysł na siebie mają. Albo narzucać sobie jakieś limity czasowe, do upływu których musisz coś wymyślić. Albo zastanawiać się, co Ci wypada zrobić ze sobą, a co nie. Albo wybierać takie ścieżki-gotowce, które gdzieś tam Cię doprowadzą, byle tylko ruszyć.

Jeśli tak myślisz – natychmiast przestań.

To naturalne, że szukasz siebie. Każdy z nas szuka. A jak znajduje jakiś pomysł na życie, to nie raz na zawsze. Nie da się zaplanować wszystkiego od A do Z. Dlatego jeszcze nie raz będziesz musiał się zastanawiać nad swoimi wyborami, celami, priorytetami.

Okej, jak dobrze przemyślisz sprawę i obierzesz satysfakcjonującą drogę, to masz mniejsze szanse na to, by musieć ją zmieniać. Ale nie wszystko zależy od Ciebie. Czasem coś nie wypali, coś okaże się inne, niż zakładałeś. Ty sam jeszcze wielokrotnie się zmienisz pod wpływem różnych czynników i wydarzeń. Dlatego może się okazać, że znów będziesz zmieniać kierunek.

Staraj się nie skupiać na tym, co nie jest zależne od Ciebie. Nie obwiniaj się o to, że się wahasz. W tym nie ma nic złego ani nienaturalnego. Planuj i rób wszystko w zgodzie ze sobą, w momencie, który Ty uznasz za stosowny. Przestań zadręczać się negatywnymi myślami, które nie wniosą nic konstruktywnego, a tylko Cię dobiją. Łap wiatr w żagle i płyń!

Dobra, to tyle moich złotych myśli dla poszukiwaczy.

Mam nadzieję, że osiągnęłam kilka celów. Przede wszystkim przekonałam Cię, że w „mam 18 lat i nie wiem, co chcę robić w życiu” nie ma niczego złego. Ba, nawet w „mam 25, 30, 40, 50 lat i nie wiem…” nie ma nic złego. Po prostu jesteś w punkcie zwrotnym swojego życia i szukasz dla siebie odpowiedniej drogi.

Poza tym, może zauważyłeś, ale wszystkie rady sprowadzają się do jednego – słuchaj siebie. Brzmi banalnie, ale często o tym zapominamy. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie. Każdy indywidualnie musi znaleźć unikatową, niepowtarzalną. To może być trudne, dlatego napisałam ten post. W nadziei, że Ci trochę pomogę lub przynajmniej jakoś nakieruję.

Zatem jeśli jesteś tu, bo wpisywałeś „mam 18 lat i nie wiem, co chcę robić w życiu”, to liczę na to, że już będzie Ci łatwiej się dowiedzieć.

A jeśli trafiłeś tu inaczej, to może też zastanowiłeś się nad tym, czy Twoje życie jest naprawdę „Twoje”. Warto się nad tym chwilę zatrzymać, sprawdzić, czy jesteś tam, gdzie chcesz być.