Egzaminy eksternistyczne – liceum w trzy tygodnie? Część 2.

W poprzedniej części wpisu opisałam egzaminy eksternistyczne od strony formalnej. Odpowiedziałam, wydaje mi się, na wszystkie podstawowe pytania odnośnie nich. Link do części 1 jest tutaj.

Teraz opowiem co nieco o samych egzaminach z poszczególnych przedmiotów.

Podpierać się będę informatorami ze strony, które zawierają przykładowy arkusz oraz tym, który ja otrzymałam na egzaminie.

Aha – jeszcze wtrącę. Rozwiązujcie sobie przykładowe testy z informatorów! Po pierwsze dlatego, że możecie sprawdzić co już wiecie, a co trzeba powtórzyć. Po drugie – często zawierają komentarze, które też mogą się przydać do nauki. Po trzecie – bo zadania się powielają! Naprawdę!

Aby utrzymać porządek, opiszę egzaminy w kolejności ich zdawania.

Nazwy przedmiotów będą zawierały link do informatora, gdzie jest podstawa programowa czy próbny egzamin.

6.10.2017, godz. 15:00 – język angielski

Mój pierwszy egzamin, dlatego bardzo ucieszyłam się, że jest on z języków (moja „grupa” była podzielona na zdających angielski i niemiecki), bo, nie chwaląc się, nieźle spikam. Formuła sama w sobie podobna do matury podstawowej, z tym, że bez zadań słuchowych.

I także zawiera pewien określony schemat:
  1. Tekst do przeczytania, zadanie Prawda/Fałsz
  2. Dopasowanie nagłówków do tekstów (jeden nagłówek nie pasuje do żadnego)
  3. Dobieranie właściwego zdania do trzech tekstów (jeden tekst pasuje do dwóch zdań)
  4. Przeczytaj tekst, wybierz zgodną z treścią odpowiedź A, B lub C
  5. Uzupełnij luki wyrazami w odpowiedniej formie (trzy wyrazy podane dodatkowo i nie pasują)
  6. Wybierz poprawne uzupełnienie tekstu A, B lub C
  7. Wybierz właściwą reakcję (polecenie po polsku, co powiesz w danej sytuacji po angielsku)
  8. Przyjrzyj się ilustracji i odpowiedz na dwa pytania
  9. Napisz list

Naprawdę, nawet kolejność jest ta sama (w każdym razie była na próbnym i na moim). To, moim zdaniem, trochę ułatwia naukę, bo przynajmniej wiecie, co musicie zrobić w zadaniach.

Próbny egzamin możecie sobie zobaczyć w linku. Ja na swoim miałam w zadaniu 8 zdjęcie pani pod Big Benem, która pyta o coś policjanta, a on jej wskazuje kierunek. Pierwsze pytanie było (mniej-więcej) „O co ta pani pyta policjanta?” Drugie: „Czy uważasz, że w dzisiejszych czasach zwiedzanie jest popularne? Dlaczego tak/nie?”. W liście natomiast musiałam napisać o wizycie w restauracji ze znajomymi, opowiedzieć wrażenia, opisać jakieś zdarzenie podczas kolacji i zaprosić adresata z jakiejś okazji też do restauracji.

Reszty zadań nie będę wypisywać, bo to trochę bez sensu – tam już jest całkiem loteria. Te dwa opisałam, żebyście, po porównaniu z próbnym testem, mogli oszacować, czego będą od was wymagać pisemnie.

Jeśli chodzi o inne języki, to nie pomogę za bardzo, ale informatory są też na stronie, a z tego, co sprawdziłam, to układ zadań na egzaminy eksternistyczne jest taki sam dla każdego.

7.10.2017, godz. 9:00 – informatyka

Egzaminy eksternistyczne z informatyki mogą się wydać trochę żartem – przynajmniej niektórym. No ale przedmiot taki trzeba zaliczyć. Obstawiam, że raczej nie będziecie zakuwać do tego konkretnego przedmiotu, ale warto się chociaż zainteresować tym, co może zawierać.

Egzamin ten przeprowadzany jest, naturalnie, głównie na komputerze. Dostałam płytę z danymi (obrazki, teksty), polecenia były w arkuszu. Ostatnie zadanie miało jednak formę pisemną, konkretniej pytań zamkniętych – ABCD. Na nie odpowiedź trzeba było zaznaczyć w teście. Zadania zapisywałam w utworzonym na pulpicie folderze, nazwany moim peselem. Później był on zgrany na pendrive i komputer komisji, a stamtąd na płytę.

Tutaj też jest pewien schemat, który się powiela. Kolejność zadań się różni, tak samo jak tematyka, ale umiejętności do wykorzystania te same. Spodziewajcie się arkusza kalkulacyjnego, prezentacji czy korespondencji masowej.

Ja na swoim egzaminie miałam:
  1. Prezentację o pieniądzach
  2. Zadanie do policzenia w arkuszu kalkulacyjnym (odpowiedzi podać musiałam w wordzie)
  3. Utworzyć korespondencję masową banku
  4. Opracować wizualnie ulotkę (w wordzie)
  5. Pytania zamknięte

Niby nic takiego, ale jakby ktoś jednak chciał sobie poćwiczyć, to polecam porównać to i zadania z informatora, wtedy ciężko was będzie zaskoczyć.

8.10.2017, godz. 9:00 – język polski

Ten egzamin mnie osobiście rozczarował, ponieważ diametralnie różnił się od przykładowego – tego z linku. Dodatkowo tematyka mi nie podpasowała totalnie. No ale to już są moje prywatne odczucia. Pokrótce opiszę, na ile pamiętam, co było, żebyście mogli sobie porównać z próbnym.

Tematem przewodnim było cierpienie i sens życia.

Ja po wyjściu cierpiałam bardzo, a sensu życia nie widziałam. Był to jednak po prostu mój przerost ambicji. No ale do rzeczy.

Najpierw był tekst, jakiś artykuł popularno-naukowy.

Odnosił się do motywu przewodniego. Temat brzmiał mniej-więcej „Czy można odnaleźć sens życia, pomimo cierpienia?” Później do tekstu były pytania, otwarte i zamknięte. Zapamiętałam: sformułuj pytanie do podanego zdania (fragmentu tekstu). Było też coś odnośnie określenia stylu tekstu, jego formy i celu.

Dalej był wiersz Aleksandra Wata „W czterech ścianach mego bólu”.

No i zadania interpretacyjne. Było na pewno: wyjaśnij, dlaczego cierpienie przedstawione w wierszu nie miało wymiaru sakralnego (odnosząc się do przypisu, którym było wytłumaczenie nawiązania do Biblii) oraz znajdź wersy, które świadczą o tym, że podmiot liryczny zatracił poczucie czasu (czy jakoś tak).

Następny tekst to był fragment utworu „Inny Świat”.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby jedno z zadań nie kazało odnosić się do dalszej części rozdziału. Niezawartej w arkuszu. A ja, wstyd przyznać, słyszałam o tej książce po raz pierwszy. No spodziewałam się bardziej „klasycznych” lektur. Jakiegoś „Wesela” czy innej „Lalki”. Dlatego tu was uprzedzam, że warto się z wymaganiami z informatora zapoznać. Może by mnie to uratowało.

Na koniec, klasycznie, wypracowanie.

Konkretniej rozprawka. „Oceń postawę bohaterów literackich wobec cierpienia oraz jak wpływa ono na ich życie” – coś w ten deseń. Trzeba było odnieść się do przynajmniej dwóch utworów, jeden mógł być z arkusza. Rozgoryczona, napisałam o destrukcyjnym wpływie cierpienia. No i oczywiście – Werter. Wsparłam się wierszem z testu i jakoś to poszło.

O ile niektóre egzaminy eksternistyczne są do siebie podobne, tak ten znacznie odbiegał od próbnego arkusza.  Przynajmniej w moim odczuciu. Dlatego tutaj nie ma co kombinować, trzeba się przygotować na wszystko.

8.10.2017, godz. 12:30 – biologia

Ten z kolei przedmiot mnie zaskoczył. Przygotowując się, opracowałam notatki, opierając się na wymienionych w informatorze wymaganiach egzaminacyjnych. Po prostu opisałam każdy punkt. I sam egzamin wydawał mi się dość łatwy. Polecam zatem taką metodę, ogólnie do wszystkich testów, ale do tego szczególnie.

Mój arkusz był dość podobny do tego przykładowego.

Jedno zadanie nawet się powieliło – z nieco inną treścią, ale sens był ten sam. Było to zadanie numer 7. Wśród reszty natomiast można było też odnaleźć sporo nawiązań. Było np. tak, że polecenie było zbliżone, tylko chodziło o inne zagadnienie z danej dziedziny (przykładowo wymyślam: na próbnym był opis fermentacji alkoholowej, na moim mlekowej – tego typu podobieństw było całkiem sporo). Dlatego warto sobie rozwiązać przykładowy arkusz.

Aha, no i też dużo zadań zawierało tekst źródłowy, który czasem wymagał dodatkowej wiedzy własnej, ale zwykle wszystkie odpowiedzi (głównie w zadaniach prawda/fałsz) można było wywnioskować z samego tekstu. Nie zachęcam oczywiście do zaniechania przygotowań i pójścia na hurra. Po prostu pocieszam, że kilka punktów da się jakoś uzbierać, nawet bez dobrej znajomości zagadnień lub jeśli trafi się na „to, co akurat nie wiem”.

13.10.2017, godz. 15:00 – chemia

Co prawda nie znam jeszcze wyników, ale już czuję, że ten egzamin poszedł mi najgorzej. Wyszłam – po raz pierwszy – z myślą, że mogłam nie zdać. Później sprawdziłam kilka odpowiedzi i gdzieś tam nazbierałam sobie te 12 punktów, więc trochę odetchnęłam z ulgą. Być może to kwestia tego, że relatywnie słabo się przygotowałam. Polecam jednak nie popełniać mojego błędu i przysiąść nad chemią.

Na podstawie arkusza próbnego i własnego egzaminu proponuję wam nauczyć się:
  • ♥ Wzorów chemicznych (nawet na pamięć – mnie się udało) do takich reakcji, jak: prażenie węglanów, gaszenie wapna palonego, otrzymywanie zaprawy murarskiej, wykrywanie skał wapiennych, otrzymywanie kwarcu i otrzymywanie zaprawy gipsowej. Większość z nich, w takiej czy innej formie (uzupełnij, napisz, rozpoznaj) pojawiła się zarówno w przykładowym, jak i na moim egzaminie.
  • ♥ Zagadnień związanych z pH i odczynami, także wskaźniki np. fenoloftaleina
  • ♥ Określanie liczby protonów, neutronów, powłok elektronowych i elektronów walencyjnych – było na obu arkuszach takie samo zadanie (tabelka, na próbnym bodajże zad. 1), tylko o różnych pierwiastkach.
  • ♥ Mydła, a zwłaszcza część hydrofilowa i hydrofobowa – znowu powtarza się na obu egzaminach (zad. 11), były inne substancje, ale zaznaczona ta sama część, więc liczę na punkt.
  • ♥ Produkty otrzymywane z destylacji ropy naftowej – tak, powieliło się

Generalnie zachęcam do opracowania sobie notatek na podstawie wymagań egzaminacyjnych – tak, jak na biologii. Można też liczyć na jakieś zadanie z tekstem źródłowym (również zazwyczaj jest to prawda/fałsz), ale tutaj już jest ich stosunkowo mniej. Bez wiedzy własnej może być wam ciężko.

14.10.2017, godz. 9:00 – geografia

Bardzo miły i przyjazny egzamin. Ja osobiście lubię geografię, ale myślę, że nawet średni fanatyk tego przedmiotu zgodziłby się ze mną, że jest to jeden z łatwiejszych testów.

Większość zadań tam ma formę, nazwę to, „inwencji własnej”.

To znaczy, że należy podać przyczynę, skutek, przykład itd. Ma to wadę – trzeba liczyć, że egzaminator uzna nam odpowiedź, podciągnie ją pod klucz. Jednak, moim zdaniem, jest to całkiem fajna forma zadań. Zwłaszcza, że wiele zjawisk znamy z życia codziennego, więc da się jakoś wymyślić odpowiedź.

Co zauważyłam na obu egzaminach i radzę sobie przypomnieć – piramidy wieku. Ja miałam dwie i do każdej musiałam dobrać fazę rozwoju gospodarczego oraz przykładowy kraj. Wydaje mi się, że zrobiłam to dobrze, więc podzielę się odpowiedzią. Pierwsza była wyraźnie wąska u góry i szeroka na dole – społeczeństwo starzejące się. Dobrałam fazę V i Niemcy. Druga była w miarę równomierna na końcach i wybrzuszona w środku. Zaznaczyłam fazę III i Polskę. Jeśli zrobiłam błąd to przepraszam, ale jestem prawie pewna tych odpowiedzi.

Ponadto miałam między innymi: fotografie przedstawiające uchodźców, musiałam nazwać zjawisko i podać dwa skutki polityczno-ekonomiczne. Było też zadanie ze zdjęciami kilku charakterystycznych budowli: Koloseum, Statua Wolności, Taj Mahal i Sydney Opera, do każdego musiałam dopasować kontynent. Jedno z zadań było o aglomeracjach, musiałam wyjaśnić, dlaczego przedstawiona na obrazku B to policentryczna (Katowice i okolice) oraz czym się różni to od megalopolis.

No takie przykładowe zadania wam podałam, jako dodatek do arkusza z informatora.

Ogólnie sam egzamin jest raczej przyjazny, ale jeśli nie czujecie się mocni z geografii, to rozwiążcie próbny test i zajrzyjcie do wymagań.

14.10.2017, godz. 12:30 – wiedza o społeczeństwie 

Po tym egzaminie wyszłam najbardziej zadowolona. Bardzo miło mi się go pisało. Tutaj pewnie też odznacza się to, że wos po prostu lubię. Obiektywnie jednak też był to jeden z łatwiejszych do zdania egzaminów – bardzo podobny do geografii (oczywiście formą, nie treścią).

Tutaj też jest sporo odpowiedzi z „twórczej inwencji”.

Ale są też teksty lub obrazki źródłowe, do których trzeba się odnieść, znajdzie się prawda/fałsz. Trochę ciężej jakoś dokładnie określić, jakiego typu polecenia będą, co do zrobienia.

Zadania trochę się różniły od przykładowego arkusza, chociaż – znów! – było parę zadań jawnie pokrewnych. Na przykład, na próbnym jest zadanie 3, a na moim było takie samo, tylko poszerzone o drugi dokument, prawo jazdy. Ja miałam dość sporo o sądownictwie, ale to akurat mi się podobało.

Wypiszę jeszcze kilka zagadnień z mojego egzaminu, jako uzupełnienie (treści oczywiście takie mniej-więcej):
  • ♥ Na podstawie tekstu źródłowego (wyrok sądu) określ, dlaczego oskarżony odpowiadał jak dorosły, pomimo tego, że był nieletni. – zadanie fajne, bo wszystko jest w tekście, trzeba było tylko to wywnioskować.
  • ♥ Były obrazki ilustrujące prawa człowieka i trzeba było określić nazwę konstytucyjnego organu, który stoi na straży ich przestrzegania. Wśród nich było np. prawo do czasu wolnego i zabawy albo prawo do niebycia wyzyskiwanym, także był to Rzecznik Praw Dziecka.
  • ♥ Na podstawie tekstu źródłowego zaznacz, w których wyborach może uczestniczyć Pani X – też wszystko w tekście, chodziło o Polkę mieszkającą w Paryżu, zamężną z Francuzem.
  • ♥ Prawda/fałsz na podstawie wykresu – na wykresach były takie pojęcia, jak liberalność ekonomiczna czy konserwatyzm społeczny, a kropki oznaczały wyborców kilku partii. Pytania były w stylu: najbardziej liberalna społecznie jest grupa wyborców Nowoczesnej. Było też: wszystkie te partie zasiadają obecnie w sejmie, to chyba jedyne, które odwoływało się do wiedzy spoza obrazka.
  • ♥ Uzupełnij nazwy stron w postępowaniu – opis postępowania i puste miejsca na określenia.
  • ♥ Pojawiło się zadanie pisemne, w moim przypadku było to zadanie za 6 pkt. Było kilka tekstów i wykresów do podparcia. Temat brzmiał: Podaj trzy korzyści dla młodych Polaków wynikające z przynależności do UE i strefy Schengen.

No, także myślę, że egzamin całkiem fajny. Jeśli ktoś nieźle orientuje się w świecie, to raczej problemów mieć nie powinien, nawet bez większych przygotowań. Na parę punktów też można liczyć za dobre odczytanie tekstów czy wykresów. To nie jest egzamin, którym powinniście najbardziej się stresować.

15.10.2017, godz. 9:00 – matematyka

Przedmiot, który spędza sen z oczu wielu. Ja też nie jestem z nim w zbyt zażyłej relacji. Najwięcej czasu podczas nauki poświęciłam właśnie na matmę. Poczytałam na stronie statystyki i bardzo dużo osób nie zdawało właśnie tego egzaminu. Było to widać, aż się zdziwiłam, że do takiego stopnia. O ile na innych egzaminach było zwykle koło 20 osób, najwięcej do tej pory widziałam 30, tak na matematyce było ponad 50 osób. To naprawdę dało się odczuć, uwierzcie.

A czy jest naprawdę aż tak źle, że nie da się 12 punktów uzbierać?

To już kwestia indywidualna, ale podzielę się swoim zdaniem. Tragicznie nie jest, serio. Owszem, dość sporo się przygotowywałam i byłam nawet mile zaskoczona momentami, że coś zdaje mi się łatwe (ja, humanista zatwardziały, a matmę umiałam całkiem!).

Tutaj chyba najmniej się zdadzą porównywania zadań, bo wiadomo, że każdy arkusz będzie zgoła inny. Patrząc na próbny i swój egzamin to na pewno radzę wam ogarniać: logarytmy, ciągi, równania i nierówności, funkcję kwadratową (delta!), kombinatorykę, trygonometrię (wiecie, sinus i cosinus) oraz planimetrię (Pitagoras). Ale zanim złapiecie się za głowę, spokojnie, oddech. Macie ze sobą bardzo potężny oręż. Arkusz wzorów. No i kalkulator, ale skupmy się na pierwszym elemencie wyposażenia.

Ta niepozorna książeczka naprawdę może uratować wam tyłki.

Brzmi banalnie, wiem, ale wiele zadań – zwłaszcza zamkniętych – wymaga tylko znajomości odpowiedniego wzoru. I już, podstawiacie, da się rozwiązać, jest fajnie. W zadaniach otwartych z kolei wypisanie odpowiedniego wzoru z automatu gwarantuje wam cenny punkt! Za sam wzór!

Ja tak na serio, było wiele zadań „jednopunktowych”, gdzie wystarczyło podstawić pod wzór lub zwyczajnie na niego spojrzeć i znaleźć szukany element. Dlatego jeśli wam, tak jak mnie przed egzaminem, właśnie matma spędza sen z powiek, to oprócz liczenia i rozwiązywania zadań serdecznie polecam wydrukować sobie wzory. Poprzeglądać je sobie. Zapoznać się. Wiedzieć, jakie wzory macie i gdzie się znajdują. Później na egzaminie będzie wam łatwiej, bo zamiast gorączkowo szukać i zastanawiać się, czy dany wzór jest w arkuszu, to na luzaku otworzycie sobie na odpowiedniej stronie i jakoś to pójdzie.

Odnosząc się jeszcze do mojego egzaminu, to miałam niesamowity traf – zadanie prawda/fałsz za pięć punktów (!), które w dodatku odnosiło się do procentów i to dość prostych. Wiecie, 4200 – 100%, 2100 – 50%, 1050 – 25%. I tyle, 5 pkt w kieszeni. Wydaje mi się jednak, że twórcy zadań litościwie się z nami obchodzą i zawsze dają jakieś względnie łatwe, a wysoko punktowane zadanie.

Także matmę zdać można!

Na te 30% czy 30 kilka, ale jest to realne. Pamiętajcie tylko o moich radach, bo jestem prawie pewna, że ułatwi wam to misję „zdobyć 12 punktów”. No ale tutaj bez zakuwania się jednak raczej nie obejdzie.

15.10.2017, godz. 12:30 – historia 

Kolejny z moich ulubionych przedmiotów, w zasadzie „specjalizacja” taka moja, także moje podejście było lajtowe. Ale postaram się wam w miarę obiektywnie opisać, czego możecie się spodziewać.

Znowu, możecie trafić na wszystko, jeśli chodzi o treść. Patrząc na te dwa arkusze wypracowałam jednak kilka luźnych wniosków, co do przedziału czasowego. Oczywiście nie jest to żadna reguła i radzę wam mimo wszystko przygotować się z całego zakresu.

Z moich obserwacji wynika, że:
  • ♥ Jedno lub dwa zadania na początku zwykle dotyczą Polski Pierwszych Piastów.
  • ♥ Dalej wskakujemy już na okres rozbiorów i czasu tuż po rozbiorach.
  • ♥ Docieramy w okolice I wojny światowej.
  • ♥ Najwięcej zadań dotyczy dwudziestolecia międzywojennego i II wojny światowej.
  • ♥ Jest też całkiem dużo o okresie tuż po wojnie oraz dalej o PRL.

Jeśli chodzi o formę zadań, to możecie się spodziewać kilku zadań z tekstem lub mapą źródłową, na które czasem da się odpowiedzieć jedynie na podstawie tego, co podane. Jest prawda/fałsz, jest ABCD. Czasem trzeba odpowiedzieć pisemnie, ale znów trafi się coś, co można wypisać na podstawie źródeł. Spore szanse macie na jakiś plakat lub pocztówkę kojarzoną z konkretnym wydarzeniem.

No i wisienką na torcie jest oczywiście wypracowanie.

Nie przejmujcie się nim jednak tak bardzo, bo zawsze macie jakieś teksty, obrazki, wykresy, mapki do podparcia się. Coś tam da się na ich podstawie wykombinować. Mój temat brzmiał: „Podaj trzy wydarzenia, które wpłynęły na kształtowanie się granic Polski po I wojnie światowej, uzasadnij każdy wybór.”

Zdaję sobie sprawę, że wielu może historia przerażać – co najmniej tak, jak mnie matma – ale obiektywnie rzecz ujmując, to da się zawsze coś wymyślić, odczytać, odnaleźć w tekście. Przynajmniej na tyle, żeby zdać. Wiedza w pewnym zakresie też jest ważna i sprawdzana, ale zdarza się tak, że przygotujecie się „akurat nie z tego, co jest”. I to jest właśnie na takie chwile pociecha – można jakoś pozbierać punkty na tak zwane oko.

20.10.2017, godz. 15:00 – fizyka 

Po doświadczeniach z chemią, starałam się nie popełniać tych samych błędów i do fizyki się sporo przygotowywałam. Wydrukowałam punkty z wymaganiami, robiłam notatki. Próbny egzamin z tego przedmiotu wydał mi się na pierwszy rzut oka czarną magią. Okej, pouczyłam się, coś tam wiedziałam. Zaglądam znów do przykładowego arkusza, próbuję rozwiązać… rozpacz. Totalna. No trudny. Może bym jakoś zdała, może nie.

Tym bardziej stresowałam się pod salą egzaminacyjną. Weszłam, drżącym sercem otwieram i… nie było aż tak tragicznie. Pewnie godziny nauki jednak coś dały, mam jednak silne przekonanie, że ten mój był zwyczajnie łatwiejszy.

No i tutaj też macie wspomagacz – tablicę wzorów, której użyłam, więc bywa przydatna!

Mianowniki wspólne między obydwoma egzaminami (przykładowym oraz moim) udałoby się znaleźć, ale nie aż tak wyraźne, jak przy niektórych z poprzednich egzaminów. Dlatego po prostu powiem wam kilka rzeczy, które miałam i zapamiętałam, skonfrontujcie sobie z próbnym:

  • ♥ Dwa zadania obliczeniowe, których bardzo się bałam, a okazały się łatwe. Były ze sobą powiązane. Pierwsze: Przedmiot zrzucono z pewnej wysokości, spadał 0,6 sek. Przyjmij przyspieszenie ziemskie a=10 m/s2 i oblicz prędkość. Na początku zonk, bo jedyny wzór na prędkość, jaki znałam, to v=s/t, no ale wspomogłam się tablicami, znalazłam inny i wyszedł fajny wynik. Druga część zadania to oblicz wysokość, z jakiej zrzucono przedmiot. No tu już łatwo, bo mamy prędkość, zatem s=v*t.
  • ♥ Okres i częstotliwość obrotu jakiejś tarczy. Zadanie z odpowiedziami do wyboru, wystarczyło wyliczyć i zaznaczyć.
  • ♥ Tekst źródłowy o satelitach geostacjonarnych i prawda/fałsz do tego.
  • ♥ Zaznacz prawidłowe uzupełnienia zdań – o dwóch satelitach krążących wokół Ziemi, jeden bliżej, drugi dalej. Jaka siła spełnia funkcję siły dośrodkowej, coś tam jeszcze. A pod spodem zadanie wyboru, o odległościach i związanych z tym oddziaływaniami Ziemi na każdy z nich.
  • ♥ Maciek czy inny Jacek jechał windą. Waga wskazywała 45kg. Zadanie też z wariantami do wyboru: Ile Newtonów wynosi jego ciężar, jak będzie jechał ruchem jednostajnym, to ile wskaże waga, coś o stanach nieważkości i przeciążenia w zależności od ruchu windy.
  • ♥ Gdzie na obrazku zaznaczono Drogę Mleczną?
No takie przykładowe zadania, jakie zapamiętałam.

Ale ogólnie jak skonfrontujecie to z przykładowym egzaminem, to chyba zauważycie różnicę. Przy tym egzaminie chyba miałam po prostu farta. Mimo to pamiętajcie, że zawsze poratuje was jakiś tekst źródłowy czy inny obrazek, czasem za całkiem przyzwoitą liczbę punktów.

21.10.2017, godz. 9:30 – podstawy przedsiębiorczości

Upragniony, ostatni – w moim przypadku – egzamin. I to z jednego z bardziej lajtowych przedmiotów, czyli pp.

Formą przypomina trochę egzaminy z wosu czy geografii – też jest sporo pytań do „inwencji własnej”. Poza tym są nasze ulubione obrazki czy teksty, z których, że tak ujmę, „odpowiedź nasuwa się sama”.

Przy przedsiębiorczości nie ma co za dużo gadać – to taki trochę wos, tylko o pieniądzach.

Dlatego ograniczę się do podania przykładowych pytań i zadań z mojego egzaminu:
  • ♥ Trzy wypowiedzi i do dopasowania postawy: asertywna, agresywna i uległa. Zadanie rodem z podstawówki. Zdania brzmiały, w skrócie: „Nie pomogę Ci, bo mam własne sprawy”, „Dobrze, pomogę Ci, bo się obrazisz”, „Jesteś beznadziejny, spadaj i tak nie dasz rady”. Tak, to było zadanie za 3pkt.
  • ♥ Jak możesz reagować na mobbing w miejscu pracy? – odpowiedź pisemna.
  • ♥ Tabela pokazuje, ile pączków chcą kupić trzy osoby w zależności od ceny. Podlicz sumę sprzedanych pączków dla każdej z cen i nazwij zjawisko.
  • ♥ Podaj dwa prawa konsumenta.

Także, jak widać, trzeba się mocno postarać, żeby ten konkretny egzamin zawalić.

Ten post wyszedł mi dwa razy dłuższy od poprzedniego, także znów podzielę go na kolejną część.

Część 3 – podsumowanie i moja opinia – będzie tutaj.

Do zobaczenia zatem w następnej, raczej ostatniej części wpisów z serii „egzaminy eksternistyczne”!