Nauczycielka „z powołania” czy „z koszmaru”? Najgorsze rzeczy, jakich doświadczyłam w szkole.

Nauczycielka „z powołania” czy „z koszmaru”? Najgorsze rzeczy, jakich doświadczyłam w szkole.

Długo się zbierałam, żeby napisać ten post.

Chciałam ugryźć temat od dawna, ale kilka miesięcy zastanawiałam się, jak to zrobić. Chciałam opowiedzieć o prywatnych odczuciach, jednocześnie nie zdradzając zbyt wielu personalnych szczegółów, które mogłyby którąś z opisywanych osób zidentyfikować.

W końcu jednak uznałam, że zawsze ktoś, kto mnie zna, będzie mógł to powiązać do jednego z nauczycieli, niekoniecznie trafnie, więc muszę po prostu postarać się, żeby nie było jednoznaczności. Wiecie, żeby nikt nie mógł ze stuprocentową pewnością stwierdzić „chodzi o nią/niego”.

Dlatego postanowiłam wypunktować same zachowania, bez szczegółowych informacji. Nie będzie „kto, kogo, gdzie, kiedy”, ale wszystkie te sytuacje albo dotyczyły mnie, albo miały miejsce na moich oczach.

Zapraszam na moją listę zachowań nauczycieli, które nie powinny mieć miejsca.

1 . Ksiądz bijący ucznia Torą po głowie za gadanie na lekcji.

2. Nauczycielka pytająca uczennicę kąśliwie „Czy Ty ostatnio nie przytyłaś przypadkiem?” na lekcji, przy całej klasie.

3. Nauczycielka-feministka, dyskryminująca uczniów płci męskiej i nie szczędząca komentarzy o wyższości kobiet nad mężczyznami.

4. Zaniżanie oceny z przedmiotu na podstawie drobnej pracy plastycznej, która miała w ogóle nie wpłynąć na końcową klasyfikację.

5. Nauczyciel podwyższający ocenę dziewczynom z dużym dekoltem (sprawdzone przez kilka uczennic, które zauważyły różnicę w ocenie odpowiedzi ustnej w zależności od ubioru).

6. Sprawdzanie kartkówek metodą „podłogową” – popychanie stosu kartek z biurka, te, które spadną na podłogę: 3, te, które spadną na ławkę: 4, pozostałe, które zostaną na biurku: 5 

7. Nauczycielka nadmiernie wtrącająca się w prywatne relacje uczniów, oczekująca od nich zwierzeń, pytająca „czy przypadkiem się nie pokłóciliście ostatnio?”, naciskając na szczegóły. Później wykorzystywała zdobyte informacje, przekazywała innym nauczycielom, często koloryzując. 

8. Nauczycielka licytująca się z uczniem „kto więcej wie”, a kiedy w końcu go zagięła po którymś pytaniu triumfalnie mówiąca „co, jednak nie jesteś taki mądry?”

9. Uczeń poszedł do pokoju nauczycielskiego z zapytaniem. Nauczycielka odpowiedziała „a pies to jebał”. 

10. Nauczycielka oczekująca przeprosin z bukietem kwiatów od uczniów, którzy skarżyli się wychowawczyni na jej niesprawiedliwe ocenianie.

11. Klasa w tajemnicy zwierzyła się nauczycielce z problemu odnośnie innej nauczycielki. Ta pobiegła do wychowawczyni, dyrekcji oraz samej zainteresowanej i nie minęło 45 min, a cała szkoła wiedziała o wszystkim.

12. Konflikt między dwiema klasami. Nauczycielka ucząca obydwie obiecuje dyskrecję jednej z nich, żeby dowiedzieć się o co chodzi, sama również wyraża się o niej negatywnie. Okazało się, że godzinę później zrobiła to samo w tej drugiej klasie, przez co konflikt się pogłębił poprzez jej „smaczki” – kto w klasie A czego to nie mówił o klasie B i na odwrót. 

13. Wstawianie oceny „za nazwisko” – bez wnikliwego czytania pracy lub całkowicie „w ciemno”. Dotyczy zarówno dobrych, jak i złych ocen.

14. Wzywanie rodzica ucznia do szkoły na podstawie prywatnego donosu jego dawnego przyjaciela. Bez uprzedniego skonfrontowania dwójki uczniów ze sobą albo rozmowy, zapytania czy to prawda. Oczywiście rewelacja okazała się zmyślona.

15. Nauczycielka ma przeprowadzić w klasie sprawdzian z przedmiotu, którego nauczycielka długo nie była obecna, ale klasyfikacja się zbliżała, więc rzeczona zobowiązała się dostarczyć prace, aby można było wystawić oceny. Na przerwie zostawia sprawdzian na biurku i mówi, że uczniowie mogą zostać w klasie, patrząc porozumiewawczo.

16. Była nauczycielka przedmiotu robiąca aferę obecnemu nauczycielowi, bo uczniowie powiedzieli, że podobają im się lekcje z nim.

17. Nauczyciel wmawiający uczniowi hipochondrię, gdy ten poważnie chory ma sporo nieobecności. 

18. Nauczycielka śmiejąca się z ucznia, gdy ten zrobi błąd, przy całej klasie nazywa go głupim. 

19. Nauczycielka poświęcająca lekcje na opowieść o wczorajszym obiedzie.

20. Nauczyciel wyrzucający ucznia z jego własnego przedstawienia (którego scenariusz sam napisał, obsadził pozostałe role i rozplanował wszystko), bo ten miał umówioną z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem wizytę lekarską w dniu jednej z prób (nie generalnej)

21. Nauczycielka mówiąca do ucznia, który nie chodzi na religię, że musi go nawrócić, że nie rozumie, jak można nie wierzyć, oraz zapisze go na pielgrzymkę, bo brak mu Boga w życiu. Uczeń wierzył w Boga, ale sprzeciwił się kościołowi, tak na marginesie. 

22. Nauczycielka ucząca dziewczynki, że ich powołaniem jest rodzenie dzieci oraz zadowalanie męża. Uczennica wypowiadająca się o podstawowych prawach kobiet była prześmiewczo nazywana emancypantką. 

23. Nauczycielka odmawiająca uczniowi prawa do przedłużonej klasyfikacji, mówiąca „ale przedmiotu x i tak nie zaliczysz, więc po co ja mam Ci robić egzamin?”

24. Nauczycielka robiąca lekcje o temacie ostatniego odcinka serialu „Ojciec Mateusz”.

 

Mogłabym tę listę przedłużać, ale tutaj skończmy, bo „co za dużo to niezdrowo”.

Chciałabym to jakoś zgrabnie podsumować, jednak tym razem wnioski pozostawię wam. Tylko jedno pytanie – i wy się dziwicie, że ja rzuciłam szkołę?